Lubie dzieci...naprawde, one są super...ale czasami trzeba wyjechać żeby odetchnąć i zregenerować się. Więc pojechałyśmy do Polski :) Trzeba było wiedzieć, że jeżeli w samolotcie już siedzimy niedaleko płaczącego dzieciaczka, to przez całe wakacje będziemy widziały dzieciaczki. Niestety nie da się uciec od dzieci, ale na szczęście tym razem przez 6 dni nie musiałyśmy się nimi zajmować. Zobaczyłyśmy Warszawe razem, a Gdańsk i Łódź osobno. Nam się podobało no i zawsze fajnie jest dla mnie zobaczyć rodzine. W sobote urządziłam imprezke zbierając wszystkich znajomych i rodzinke razem żeby jak najwięcej ludzi zobaczyć na raz skoro byłam w Polsce tak krótko. W niedziele obeszłyśmy Starówke z moją kuzynką i zobaczyłyśmy fajne grafiti a wieczorem zebraliśmy się razem ze znajomą rodzinką na obiad. Mój Tata akurat był w ten weekend w Warszawie, więc przyjemnie było go zobaczyć po 3 miesiącach. I tak się zakonczyła nasza podróż....oprócz tego że miałyśmy godzinne opoznienie wylotu do Budapesztu przez pogode...ale jak już wróciłyśmy do domu to byłyśmy zadowolone z przerwy i czułyśmy sie zregenerowane na następne dwa miesiące! :)
I like kids....really, they're fantastic...but sometimes you just have to leave for a vacation to breathe and regenerate yourself. So we went to Poland :) We should've known that if we sat near a small crying child on the plane then for our entire break we would see kids. Sadly you can't run from kids, but luckily we didn't have to take care of them for 6 days. We saw Warsaw together, and Gdańsk and Łódź separately. We enjoyed it and it's always nice for me to see family. On Saturday I organized a party to get some family and friends together in one spot so I could see them since I in Poland such a short period of time. On Sunday we saw some of Old Town with my cousin and got to see some cool grafiti, and in the evening we got together with family friends for dinner. My dad was in Warsaw that weekend so I got to see him which was nice after 3 months. And that is how our trip ended...except that our plane to Budapest was delayed one hour due to bad weather...but once we got home we were happy to have gone, happy to have gotten a break and we felt more regenerated for the next two months! :)
 |
| Sunrise from my plane/ Wschód słonca z samolotu |
 |
| My favorite statue/ Mój ulubiony pomnik |
 |
| Awesome car / Super samochód ;) |
Kasiu tak bardzo żałuję że się nie spotkałyśmy, ciesze sie że jesteś w europie więc liczę ze niebawem będzie okazja. Prowadź bloga bo jest super. Wspieram Cię myślami i wierzę że to dopiero początek Twojej drogi w Europie:) całuje i ściskam i widzę że czas w Polsce był udany! Obiecuję że następnym razem bardziej to ogarnę!
ReplyDelete