Because of the Hungarian Independence Day on Saturday, Liz and I decided that we wanted to go out and see some of the festivities that were to happen at Buda Castle. We live on the Pest side of Budapest, and as you can figure out the Buda Castle is on the Buda side. We had been to the Buda Castle quite a few times before, so after sleeping in, eating a lovely breakfast, and getting ready we finally headed out of our flat around 2 pm without checking for directions. Mistake #1. We took every metro, a few trams, and possibly a bus or two but every time we got close to the water, we ended up either going in the opposite direction or going parallel to the water. Surprisingly (not) the wind was so strong that weekend that we couldn't even look out over the water because it blew us back. After attempting to cross the bridge, any bridge, around 4 pm we realized that the festival closed at 5 pm and before we got there, or could figure out how to get there, it would be over. So we decided to go eat something delicious. We walked around a bit, found an awesome police statue that we took pictures with, and eventually decided to stop by an Irish pub for a beer. After two beers and just missing the rain that started to pour 5 minutes after we entered the pub, we crossed the street for dinner at Arriba Taqueria :) We ordered a massive amount of food, in Spanish thanks to Liz, and ate it all. Mistake #2. Then, satisfied from the food and drink, we went home content :D Once got home our tummies were so full that the best way to end the day was watch a movie and what better movie to watch than Lord of the Rings: Return of the King (Extended Edition ;) So for the next 4 hours we tossed and turned with our food babies and watched Frodo and Sam's relationship unfold. It was awesome!! Another successful adventure for the books! ;)
Skoro w sobote było święto niepodległości, Liz i ja zdecydowałyśmy pójść na miasto żeby zobaczyć pokazy które miały być przy Zamku Buddy. My mieszkamy po stronie Pesztu, i jak pewnie możecie się domyśleć Zamek Buddy jest po stronie Buddy. Byłyśmy już w Zamku kilka razy, więc po wsypaniu się, zjedzeniu pysznego śniadania, i wyszykowaniu się w końcu wyszłyśmy z mieszkania około 14 bez sprawdzania wskazówek do Zamku. Błąd #1. Wziełyśmy każde metro, kilka tramwajii, i nawet jeden czy dwa autobusy, ale za każdym razem jak się zbliżałyśmy do wody to albo nagle jechałyśmy w drugą strone albo wzdłuż wody. Zaskakująco (nie) było to że wiatr tak mocno wiał w ten weekend że nawet nie mogłyśmy wejżeć na wode bo wiatr nas zwiewał. Po kilku próbach przejechania przez most, jakikolwiek most, około 16 zorientowałyśmy się że pokazy się kończyły o 17 i zanim byśmy tam dojechały albo wymyśliły jak dojechać to już by się skończyło. Więc zdecydowałyśmy pojechać zjeść coś pysznego. Pochodziłyśmy troche, znalazłyśmy super statue policjanta z którą zrobiłyśmy kilka fajnych fotek, i ewentualie zdecydowałyśmy zatrzymać się w pubie Irlandzkim na piwo. Po dwóch piwach i bliskim zdeżeniem z deszczem który zaczął lać 5 minut po tym jak usiadłyśmy w pubie, przeszłyśmy ulice żeby zjeść obiad w Arriba Taqueria :) Zamówiłyśmy masywaną ilość jedzenia, po hiszpańsku dzięki Liz, i zjadłyśmy wszystko. Błąd #2. Później, usatysfakcjonowane jedzeniem i piciem, poszłyśmy do domu zadowolone :D Jak już wróciłyśmy to nasze bruszki były tak pełne że najlepszy sposób żeby zakończyć dzień było obejrzeniem filmu i jakim lepszym filmem niż Władcą Pierścieni: Powrót Króla (Wersja Rozszeżona ;) Więc przez następne 4 godziny przewracałyśmy się z przepełnionymi brzuszkami i oglądałyśmy rozwijający się związek Frodo z Sam. Było super!! Następna udana przygoda dla książek! ;)
No comments:
Post a Comment