22 September 2013

Nie ma to jak domowe jedzenie/ Nothing like a home-cooked meal

Po całym dniu w pracy, tym jeżdżeniu w tą i w tamtą i autobusem i tramwajem i pociagiem, najchętniej bym poszła spać...ale najpierw obiad! :) Codziennie jak wracamy z pracy, czy razem czy osobno, plan na obiad już jakiś jest i zakupy albo są w domu albo wracając się kupuje. I pomimo tego że obie mówiłyśmy że nie lubimy za dużo gotować i nie jesteśmy jakimiś super kucharkami, to ja jestem w pełni zadowolona z naszych obiadów! Wymyślamy różniaste rzeczy i próbujemy robić własne wersje znanych dań, zwykle dlatego że no akurat nam brakuje boczku żeby zrobić Carbonare, ale i bez tego smaczna jest :)  A w piątek ja miałam wielki plan: upiec ciasteczka! Taką miałam chęć je zjeść ostatnio że pomyślałam sobie że to na pewno nie jest takie trudne żeby je sama zrobić! Więc namówiłam Liz żeby mi pomogła i zaczełyśmy robić! Tyklo tutaj się okazało że brakuje nam kilka rzeczy, jak druga duża miska, wałek, i piekarnik który ma więcej niż maksymalną temperature. Ale jakoś sobie dałyśmy radę, jak to my, i ciasteczku (po wielu próbach z czasem w piekarniku) wyszły pysznie :) Więc na razie żyjemy dość dobrze... Obiadki są pyszne i cieszy mnie ten czas kiedy wracamy z pracy i razem gotujemy coś zaczynając od tego że patrzymy w lodówke i myślimy co by się tutaj udało zrobić z tego co mamy :)

After a long day at work, including traveling this way and that in buses, trams, and trains, all I want to do is go to sleep...but first there's dinner! :) Every day when we come back home from work, whether it's together or separate, what's for dinner is already planned, with groceries either already at home or being bought on the way home. And although both of us said that we don't really like to cook a lot and aren't really master chefs, I am very thrilled at what we have made so far! We come up with the all sorts of meals and we try to make our own versions of well known dishes, usually because well we just don't have the bacon needed for the Carbonara pasta, but even without it it tastes delicious :) And Friday I had this great plan: to make sugar cookies! I had wanted to eat them recently and I thought that it can't be too hard to make them myself! I convinced Liz to help me and we began! Except that here is turned out we were missing some essential items, such as another large bowl, a roller, and an oven that didn't just bake on maximum temperature. But somehow we made it work as we tend to do and the cookies (after a few time trials in our lovely oven) turned out quite delicious :) So life is good for us right now.... The dinners are amazing and I quite enjoy the times when we get back from work and we cook something together, starting from looking in the fridge and seeing what we can come up with based on what we have :)


Pierwszy obiad / First dinner 



Meksykansie / Mexican 



Śniadanka / Breakfasts


Włoskie razem z chlebem czosnkowym własnej roboty / Italian including home-made garlic bread


Nasza jedna miska i druga zaimprowiowana / Our one bowl and our second impovised one 

Ciasto się chłodzi / The dough is cooling

Gotowe na pieczenie! / Ready for baking! 

Nasz sprzęt na wałkowanie i robienie ciasteczek / Our roller and cookie cutting tools 


Jak widać działa / As you can see it works


Tylko najlepsze wino ;) / Only the best wine ;) 


No comments:

Post a Comment